Archiwum Polityki

Obiecanki z przygrożeniem

Z rozmów u schyłku roku:
– Jak to? – dziwi się znajomy znajomka. – Ty o tym nie słyszałeś?
– A jakim cudem miałem słyszeć, przecież to nie było utajnione.

Taka sytuacja: zaproszono nas na widownię dramatu, tymczasem oglądamy wodewil grany od kulisy do kulisy. Profesor Bardini mawiał o podobnej grze, iż przypomina zupsko z wkładką: nigdy nie wiadomo, co znajdziemy na dnie – ochłap mięsa czy stary kalosz. Zdaje się, że jednak kalosz.

Polityka 51.2004 (2483) z dnia 18.12.2004; Groński; s. 95
Reklama