Archiwum Polityki

Świat prosty jak LOMO

Chłopak w bluzie z kapturem małym aparatem robi zdjęcia gołębiom na chodniku. Dziewczyna fotografuje własne odbicie w witrynie sklepowej. Ma w ręku taki sam aparat. To LOMO – niegdyś sztandarowy produkt zgrzebnej, radzieckiej wynalazczości; dziś przedmiot, wokół którego urósł światowy ruch amatorskiej fotografii, zwanej lomografią.

W 1991 r. w Pradze pojawiła się wycieczka Austriaków. W programie turystyczny kanon: Hradczany, dom Kafki, wizyta w prawdziwej czeskiej gospodzie z obowiązkowym kuflem Pilsnera. Wycieczkowicze byli studentami wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dwóch z nich – Matthias Siegl i Wolfgang Stanzinger – w zakurzonym sklepie w bocznej uliczce znalazło i dla zabawy kupiło tanie, śmiesznie wyglądające aparaty LOMO.

Szwendając się po mieście Siegl i Stanzinger robili masę zdjęć.

Polityka 51.2004 (2483) z dnia 18.12.2004; Na własne oczy; s. 100
Reklama