Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Najbiedniejsi w Unii

Eurostat, czyli urząd statystyczny UE, zepsuł nam humory informując, że jesteśmy najbiedniejsi w Europie. Wyliczył, że w tym roku w Polsce produkt krajowy brutto na głowę wyniesie 47,2 proc. unijnej średniej. Przegonią nas Litwa (48,5 proc.) i Łotwa, uznawana dotąd za najbiedniejszą. Najbogatszy, co nie jest niespodzianką, pozostanie Luksemburg (208 proc. unijnej średniej). Samopoczucia nie poprawi nam metoda liczenia, ponieważ wskaźnik oblicza się uwzględniając siłę nabywczą rodzimych walut. Ceny, zwłaszcza żywności, u nas są ciągle jeszcze niższe, więc i tak sytuujemy się nie najgorzej. Gdyby porównywać PKB na głowę mierzony w pieniądzach, to statystyczny Polak z 4,8 tys. euro rocznie do dyspozycji ma zaledwie 21 proc. tego co przeciętny Europejczyk.

– Tej statystyki nie należy fetyszyzować – pociesza prof. Witold Orłowski, doradca prezydenta do spraw gospodarczych. – Małym krajom trudno utrzymać imponujące tempo wzrostu. Na Łotwie w 2003 r. osiągnął on 7,5 proc., na Litwie – 8,9 proc., a szczególnych sukcesów w przyciąganiu inwestorów zagranicznych żaden z tych krajów nie osiąga. Również ich eksport nie jest dużo lepszy od naszego.

Na jedno wszakże warto zwrócić uwagę. Litwa bardzo zredukowała wydatki publiczne i dzięki temu jej dług publiczny wynosi niecałe 22 proc. PKB, podczas gdy dług publiczny Polski już sięga
55 proc. i szybko rośnie, zagrażając utrzymaniu obecnego ożywienia gospodarczego. Litwa znacznie też uprościła podatki, co nie znaczy, że są one niskie. PIT jest wprawdzie liniowy, ale stawka wynosi aż 33 proc. Prof. Orłowski żartuje, że za dwa lata humor poprawią nam Rumunia i Bułgaria. – Nie ma wątpliwości, że te kraje będą w Unii najbiedniejsze.

Polityka 34.2004 (2466) z dnia 21.08.2004; Ludzie i wydarzenia; s. 12
Reklama