Archiwum Polityki

Nowi, a nawet starzy

Trwa gorączkowe układanie list wyborczych. Poza Sejmem, jak wiadomo, dla polityka nie ma życia. Przyszedł więc czas na przepychanie łokciami, rzecz jasna pod hasłem, aby zwyciężyli najlepsi i najuczciwsi. A zapewne wyjdzie jak zwykle.

Nie jest wielką sztuką znaleźć się na liście. O losie kandydata decyduje jednak tak zwane miejsce wchodzące. W okręgach, w zależności od liczby wyborców, do wzięcia jest ogółem od 7 do 19 mandatów. Mało który zainteresowany ma tak znane nazwisko, aby mógł liczyć na to, że wyborca odszuka go na długiej liście i postawi przy nim krzyżyk. Zazwyczaj zakreśla któreś z pierwszych.

W praktyce, w przypadku silnych sondażowo ugrupowań w średnim okręgu liczą się pierwsze trzy, cztery miejsca na liście, w przypadku słabszych – pierwsze, najwyżej drugie miejsce.

Polityka 26.2005 (2510) z dnia 02.07.2005; Kraj; s. 24