Archiwum Polityki

Mozart Pletneva

Pletnev ma fanów, którzy wszystkie jego dokonania przyjmują z zachwytem. Ja doceniam jego osobowość, krystaliczną jakość dźwięku i fakt, że o technice w jego wypadku przy najbardziej karkołomnych dziełach ani przez sekundę się nie myśli. Jest w nim jednak coś zimnego, kalkulującego: trzeba zagrać trochę dziwacznie, żeby było inaczej. Tak odbieram jego Mozartowską płytę z czterema sonatami z późniejszych opusów. Mimo dźwięku idealnie pasującego do Mozarta interpretacja jest to wydziwiona, z romantycznymi, sztucznymi wahaniami pulsu i dynamiki.

Polityka 5.2006 (2540) z dnia 04.02.2006; Kultura; s. 55
Reklama