Archiwum Polityki

Ścigany

Mamy bodaj pierwszy przypadek zaocznego skazania na bezwzględne więzienie, w dodatku tak kontrowersyjny. Adama Kowalskiego ukarano za czyn sprzed lat, nie uwzględniając istotnych okoliczności. Sąd skorzystał z obowiązującej procedury i wydał wyrok zaoczny, bo nie wiedział, że oskarżony ukrywa się nie przed wymiarem sprawiedliwości, ale bandytami.

Kowalski wychodził z pracy z kolegami, każdy z puszką piwa w garści. Dostrzegł to patrol policyjny.

Polityka 40.2005 (2524) z dnia 08.10.2005; Ludzie i wydarzenia; s. 18
Reklama