Archiwum Polityki

Papież jako korespondent Skwarka

Jan Paweł II przez cały pontyfikat był w korespondencji z krakowskim poetą i felietonistą „Tygodnika Powszechnego” Markiem Skwarnickim (dla przyjaciół Skwarkiem). Teraz te „Listy prywatne papieża” zostały wydane przez Świat Książki i mocna, choć zwodnicza, jest to lektura. Zwodnicza choćby z tego powodu, że srodze zawiedzie się, kto liczy na sążniste, bezceremonialne i obfite w rozmaite szczegóły epistoły. Nadzieja na taką zawartość tomu nie jest całkiem „od czapki”, w końcu polski papież niejedną watykańską zasłonę w górę podniósł i w listach też następuje niejedno uchylenie rąbka tajności. Ale dokonuje się osobliwymi sposobami stylistycznymi, które polegają na, dość zresztą powściągliwym, przełamywaniu konwencji listu papieskiego. Ale czytać trzeba i pomiędzy wierszami, i rozkodowywać podskórną tonację, jaka bywa pod oficjalnością. Ale dobrze mieć niekiedy – jak np. sprawy tyczą okolic ulicy Wiślnej w Krakowie – dodatkową orientację w tych sprawach.

Objaśnienia Marka Skwarnickiego bardzo są porządne, w miejscach jednak, w których jego własnego losu tyczą, są w oczywisty sposób subiektywne. Subiektywny jest w końcu i papież, i dla papieskiego subiektywizmu (który nie narusza nieomylności, przeciwnie, wzmaga ją, nieomylność obiektywna mniejszą ma wagę od nieomylności subiektywnej) listy te się czyta, w poszukiwaniu subiektywnych papieskich zdań się je studiuje.

Publika wszelkie piśmiennictwo czyta z uczuleniem na wątki osobiste, a gatunek tak osobisty jak list, zwłaszcza jak osobisty list papieża, to już szkoda gadać. Kłopot jest tu taki, że ciekawość dla ziemskich sekretów papieskiego żywota, nawet jakby została do imentu zaspokojona, niczego prawdziwie doniosłego nie objawi. JP II był mistykiem i w jego duchowości są sekrety, których żaden badacz nie dociecze, żaden najbardziej nawet wylewny list do przyjaciela nie objawi.

Polityka 40.2005 (2524) z dnia 08.10.2005; Pilch; s. 106
Reklama