Archiwum Polityki

W proch

Około 60 obrządków miesięcznie odbywa się w jedynym w Europie Środkowej krematorium dla zwierząt w Brnie. Tłok jest tam tak wielki, że właśnie zdecydowano o rozbudowie: do trzech już działających komór spalania dojdą dwie kolejne. Z usług krematorium korzystają głównie Czesi i Słowacy – w byłej Czechosłowacji zwyczaj spalania zwłok wyparł niemal zupełnie pochówki w ziemi. W latach 90. okazało się, że wielu ludzi chce w uroczysty sposób pożegnać się ze swoimi pupilkami i właśnie dla nich powstało krematorium zwierzęce w Brnie. Cena zależy od wymagań klienta: proste spalenie zaczyna się od 1650 koron (około 235 zł), ale jak ktoś chce, aby jego pieskowi na pożegnanie zamiast muzyki z taśmy zagrała orkiestra, może zapłacić nawet 700 zł. Górnego limitu nie ma, za to w ofercie są wygodne raty dla tych, którym zabraknie gotówki. Pali się wprawdzie wszystkie zwierzęta, od kanarków począwszy, ale do pieca wejdzie ciało o wadze najwyżej 90 kg. Kilka próśb o spalenie koni już niestety musieliśmy odrzucić – wyjaśnia kierownictwo instytucji.

Polityka 32.2007 (2616) z dnia 11.08.2007; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 19
Reklama