Archiwum Polityki

Zakochany Molier

W oryginale jest po prostu „Moliere”, lecz polski dystrybutor postanowił zasugerować widzowi, iż będzie to film na miarę pamiętnego „Zakochanego Szekspira”, co jest jednak lekką przesadą. Scenariusz oparty został na podobnym pomyśle, wcale zresztą nienowym, przerabianym od pewnego czasu także przez literaturę. Polega on na tym, iż z biografii wielkich wybiera się mniej znane, często okryte tajemnicą wątki (zwykle są to początki pięknych karier), co daje scenarzyście z wyobraźnią pole do popisu.

Polityka 32.2007 (2616) z dnia 11.08.2007; Kultura; s. 76