Archiwum Polityki

Odczepcie się od kabaretu

Gdzieś do piątego roku życia myślałem, że mam na imię: Cicho! Dzisiaj nie trzeba mnie już uciszać. Co spojrzę, gadać się nie chce. Pisana każdego dnia historia koalicji, mój Boże... Wraca echem westchnienie mieszkańca przedwojennej ulicy Bielańskiej:

– W domu bywam rzadko albo jeszcze rzadziej. Sam siadam do śniadania, sam do obiadu, sam do kolacji. Mamy oddzielne sypialnie. Komunikujemy się wyłącznie za pomocą karteczek zostawianych koło telefonu. I niech ktoś powie, że nie zrobiłem wszystkiego, żeby uratować nasze małżeństwo.

Polityka 32.2007 (2616) z dnia 11.08.2007; Groński; s. 140