Archiwum Polityki

Dziesięć lat?

Z upływem lat człowiek traci coraz bardziej wiarę w czas obiektywny. W końcu ostatecznie przestaje weń wierzyć. Krzysztof Teodor Toeplitz pewnego dnia zdał sobie sprawę, że ongiś olimpiady odbywały się co cztery lata, a teraz już co rok. Żeby to co rok, Krzysztofie!, czasem i co parę miesięcy. Ale w gruncie rzeczy nie chodzi tylko o przyspieszenie, chociaż je zapewne odczuwamy najdotkliwiej. Raczej o zupełne rozregulowanie się przemijania. Niektóre olimpiady były rzeczywiście wczoraj lub przedwczoraj, inne natomiast odbyły się, zanim powstał nawet ich antyczny wzorzec – wchodzą w obręb świata mitycznej i niebywałej przedwieczności.

Polityka 16.2007 (2601) z dnia 21.04.2007; Stomma; s. 112
Reklama