Archiwum Polityki

Jak teraz rosnąć?

Guy Sorman o wyzwaniach współczesności, którym również Polska będzie musiała stawić czoło

Jacek Żakowski: – 18 lat temu John Williamson zaproponował tak zwany Konsens Waszyngtoński – zestaw zaleceń dla rządów transformujących gospodarki ku wolnemu rynkowi. Jak w „Końcu historii” Fukuyama głosił, że de facto skończyła się historia systemów politycznych, bo nic lepszego niż liberalna demokracja wymyślić się nie da, tak Williamson twierdził, że myśl ekonomiczna została zwieńczona przez Konsens. Dziś gołym okiem widać, że Fukuyama niestety się mylił. A Williamson?

Guy Sorman: – Proszę przypomnieć sobie kontekst, w którym obaj swoje tezy stawiali. Właśnie upadało komunistyczne imperium. A upadało dlatego, że fiasko poniosły próby stworzenia gospodarki centralnie planowanej, która miała być cudownym lekarstwem na nierówności i cykliczne kryzysy powodowane przez rynek.

Przestało więc być aktualne pytanie, czy rynek jest potrzebny, ale pytanie, jaki rynek, zostało.

Wtedy nie całkiem rozumieliśmy, że upadek socjalistycznej ekonomii politycznej jeszcze mocniej stawia przed nami dwa wielkie pytania stojące przed ekonomistami od zawsze. Po pierwsze: co napędza rozwój. Po drugie: co ma robić państwo.

Dominująca odpowiedź ekonomistów brzmiała: rozwój jest napędzany przez rynek, a państwo ma nie przeszkadzać.

Może tak to wyglądało w mediach, ale ekonomiści spierali się nawet w okresie największej świetności konsensu. Kiedyś uważano, że źródłem rozwoju jest imperialistyczna ekspansja. Potem, że zasoby naturalne, cywilizacja, kultura. Dziś dominuje opinia, że rozwój ma dwa filary. Po pierwsze, dobra polityka gospodarcza. Po drugie – i to jest w ekonomii nowość – dobre instytucje.

Co to znaczy?

Dobra polityka gospodarcza to polityka oparta na racjonalnych bodźcach, które zachęcają do pracy i budzą kreatywność.

Polityka 48.2007 (2631) z dnia 01.12.2007; Kraj; s. 20
Reklama