Archiwum Polityki

Na raz się nie zabierzemy

Żarcik opowiadany przez Brzechwę: znany warszawski adwokat Leon Okręt, tłuścioch nad tłuściochy, pakował się do dorożki. Obserwujący tę scenę dorożkarz westchnął: – Panie mecenasie, na raz się nie zabierzemy!

Spokojnie, proszę państwa. Będzie o Brzechwie. Ale przedtem o modzie. U nas szczęście zwykło chodzić parami. Zanosi się na to, że doczekamy się dwóch opowieści wysnutych z „Krzyżaków”. Nie czekając na finał Sienkiewicz skamieniał w Łazienkach. „Krzyżacy” to zawsze był wdzięczny temat dla kiniarzy. Kabaret przy okazji też się pożywił. Furorę robił w latach sześćdziesiątych monolog interpretowany przez Tadeusza Olszę. Zakuty w stal relacjonował przygody statysty w dziele Forda: „Przyszli do mnie do chałupy, a z nimi sam taki główny reżyser w okularach. Nie powiem – bardzo grzeczny, »pochwalonego« powiedział, dzieciaki pogłaskał... Potem jeden wyjął calówkę, odmierzył mnie i powiada: – Macie szczęście, wymiary pasują, bierzemy was razem z kobyłą. Za Krzyżaka będziecie. Stara się wystraszyła i w płacz: – Ludzie, zmiłujta się, dlaczego? Przecież zboże regularnie odstawia, Gomułki przez radio słucha, do ubezpieczenia należy.... Co działo się dalej? Ano kiedy od strony PGR ukazał się Jagiełło, Krzyżak wypatrzył sąsiada, który wypasał mu koniczynę i pisywał donosy. Runął więc na niego z takim impetem, że gdyby nie interwencja ekipy – pod Grunwaldem braciszkowie byliby górą. Można sobie natomiast wyobrazić reakcje dzisiejszej zwierzyny, obserwującej plan filmowy. Rycerz w lśniącej zbroi kima pod drzewem. A wilk mówi do wilka, kłapiąc zębami: – Cholera, znowu te konserwy.

Analogiczne skojarzenia mają lwy wynajęte przez Kawalerowicza. Wygrzewają się w tunezyjskim słońcu i pomrukują jak to koty: – Co sądzisz o tych chrześcijanach?

Polityka 21.2000 (2246) z dnia 20.05.2000; Groński; s. 109
Reklama