Archiwum Polityki

Naga groza?

[dla każdego]

„Młodości wiecznie naga witaj”. Komentatorzy Gombrowicza roztrząsali po wielekroć, czy okrzyk ten wypada brać za wyznanie wiary pisarza, czy to tylko refren finałowego ansamblu z bądź co bądź „Operetki”. Teatr naszej doby jest, jak się zdaje, zdecydowany: tryumf nagości wiecznie młodej zda mu się perspektywą przeraźliwą. Takim akcentem kończył „Operetkę” Jerzy Grzegorzewski w Narodowym, tak wieńczy też spektakl Jacek Bunsch w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu: naga Albertynka w męskim towarzystwie pląsa w rytm agresywnego rocka, rozbitkowie dwudziestowiecznej zawieruchy dyskretnie wyciekają pod ścianami ze sceny.

Polityka 26.2001 (2304) z dnia 30.06.2001; Kultura; s. 46