Archiwum Polityki

Moi czcigodni korespondenci

Z rozmaitych stron, najczęściej na spotkaniach autorskich, docierają do mnie pytania, dlaczego nie reaguję, nie odnoszę się i nie odpowiadam na pomieszczane na internetowych stronach „Polityki” listy komentujących moje felietony czytelników. Otóż nie reaguję, nie odnoszę się i nie odpowiadam, ponieważ ja tego w ogóle nie czytam. Po pierwsze nie utrzymuję kontaktu ze światem za pośrednictwem Internetu, po drugie nie pasują mi anonimowi rozmówcy. Kto godzi się, przystaje i ochoczo bierze udział w anonimowym z zasady czatowaniu, jego – bo w żadnym wypadku nie moja – sprawa.

Polityka 26.2001 (2304) z dnia 30.06.2001; Pilch; s. 85