Archiwum Polityki

Munyurangabo

Ludobójstwo w Rwandzie to temat często eksploatowany w kinie, zwłaszcza przez żądnych sensacji filmowców zza Atlantyku. Mimo to dramatu ukazującego wewnętrzne rozdarcie ludzi, którzy wiele lat po zakończeniu wojny domowej muszą żyć ze świadomością potwornej krzywdy obok nieosądzonych zabójców swoich bliskich, dotąd jakoś nikt nie sfilmował. „Munyurangabo” jest pierwszym filmem poruszającym ten problem. Bardzo przejmującym i nadzwyczajnie dojrzałym, co biorąc pod uwagę amatorskie warunki, w jakich powstawał, minimalną liczbę dni zdjęciowych (jedenaście) oraz to, że wyreżyserował go debiutant, w dodatku Koreańczyk urodzony w USA, Lee Isaac Chung, stanowi nie lada wyczyn.

Polityka 32.2008 (2666) z dnia 09.08.2008; Kultura; s. 53
Reklama