Archiwum Polityki

Moje alpejskie pogranicze

Uwielbiam pogranicza, ich zróżnicowanie i obfitość: języków, zabytków, kultur, ludzi i przyrody. Takie są Alpy, gdzie spotykają się Szwajcaria, Włochy, Francja, Niemcy oraz Austria. Jeżdżę tam, chociaż za samą wędrówką po górach nie przepadam.

W 1979 r. 150 dol. to była fortuna, na którą w Polsce pracowało się pół roku. A tyle trzeba było mieć, żeby przekroczyć granicę szwajcarską i móc spędzić na miejscu kilka dni. Oszczędzało się na wszystkim – dlatego moją pierwszą podróż po zachodniej Europie odbyłem autostopem. Trzy tygodnie: z Wrocławia przez Czechy, Niemcy, do wschodniej Francji. Potem cała Szwajcaria, Liechtenstein, Austria, do Budapesztu. A z Budapesztu z powrotem do Polski.

Do Lindau w południowych Niemczech dotarłem bardzo późno, bez noclegu, zmęczony i głodny.

Polityka 32.2008 (2666) z dnia 09.08.2008; Półprzewodnik Polityki; s. 66
Reklama