Archiwum Polityki

Mistrz i blask

O Piotrze Kuncewiczu nie pisałem po jego śmierci, gdyż myślałem, że mój głos niewiele będzie znaczył w chórze wspomnień po nim, które spodziewałem się usłyszeć w mediach i zobaczyć na czołowych stronach gazet. Bo też po prawdzie lubiliśmy się bardzo, ale znali dość powierzchownie. On mi przysyłał swoje książki z przemiłymi dedykacjami, ja jemu swoje. Kiedyś wygłosił laudację mojego, napisanego wraz z Ludwikiem Lewinem, przewodnika po Paryżu. Niedługo po tym, przy białym winie Sofia Chardonay (innego białego wytrawnego w knajpie nie było), przeszliśmy na ty.

Polityka 32.2008 (2666) z dnia 09.08.2008; Stomma; s. 96
Reklama