Archiwum Polityki

Jak to w lecie

W anegdotce sprzed lat sędzia nakłaniał kupca z Ptasiej, żeby wyraził ubolewanie i cofnął słowo „łobuz” odnoszące się do jego konkurenta z Bielańskiej. Trochę trwało, a w końcu obecna na sali publiczność usłyszała:
– Żałuję, że ten szmondak to nie jest łobuz.

Sezon urlopowy ciekawszy od polityki. Wszyscy dokądś fruną, gdzieś jadą. Robinson na bezludnej wyspie oczekuje tłumu gości, Don Kichot przerywa szarżę na wiatraki, bo właśnie ogląda je wycieczka, wsłuchana w przewodnika opowiadającego o odnawialnej energii.

Polityka 32.2008 (2666) z dnia 09.08.2008; Groński; s. 97
Reklama