Archiwum Polityki

Przyjeżdża orkiestra

Kto lubi klimaty Jima Jarmuscha, będzie tym filmem zachwycony. Izraelski dramat obyczajowy „Przyjeżdża orkiestra” 35-letniego debiutanta Erana Kolirina to udany przykład kinowego minimalizmu. Ciągnąca się wolno akcja, z lekka surrealistyczny humor, smutek w oczach bohaterów i charakterystyczna tęsknota za jakimś lepszym, nieistniejącym światem. Można wymieniać więcej takich określeń, lecz i tak nie oddadzą one poetyckiego tonu opowieści o wiecznym mijaniu się ludzi i wysiłku zrozumienia bliźniego, pomimo dzielących ich głębokich różnic kulturowych.

Polityka 47.2008 (2681) z dnia 22.11.2008; Kultura; s. 54