Archiwum Polityki

Fajne przez ufne

Wywiadem dla „Dziennika” przypomniał o sobie Marian Zacharski. Za Ludowej nasz firmowy szpieg, odsiadywacz wyroku w amerykańskim więzieniu, potem wymieniony po kursie dnia i nominowany na dyrektora Peweksu, by pewnie tym razem za bony kupować tajemnice. Po likwidacji Peweksu Zacharski wrócił już oficjalnie do służb, witany przez Jankesów jako stary znajomy i dopieszczany przez zmieniających się resortowych szefów. Głośno stało się o nim, gdy doczekaliśmy się sprawy Olina, opartej na oryginalnym założeniu: premier szpiegował swój własny rząd dostając za to szampanskoje igristoje, piwo (już nawarzone) i astrachański kawior.

Polityka 47.2008 (2681) z dnia 22.11.2008; Groński; s. 122