Archiwum Polityki

Wedekind w krótkich spodenkach

Warszawski Teatr Powszechny kontynuuje udowadnianie światu, że z każdej sztuki, jeśli tylko weźmie się za nią odpowiedni fachowiec, można zrobić farsę i kabaret. Jeszcze nie znikł niesmak po „Pornografii” Gombrowicza przerobionej przez Waldemara Śmigasiewicza na serię skeczy i grepsów, a już pojawiło się w repertuarze potraktowane w ten sam sposób przez Helenę Kaut-Howson „Przebudzenie wiosny” Franka Wedekinda. Czego tam nie ma? Przebrana w krótkie spodenki, sukienki i podkolanówki aktorska młodzież na przemian hasa po scenie i przyklejona do ławki recytuje łacińskie deklinacje.

Polityka 46.2008 (2680) z dnia 15.11.2008; Kultura; s. 65