Archiwum Polityki

Bank nasz pan

Parę słów o miłości bliźniego. Ściślej, o miłości banków do bliźniego, swego potencjalnego kredytobiorcy. Proszę się nie dziwić ich kredytowemu lękowi, one tego bliźniego po prostu nie znają.

Banki lokowały, czyli inwestowały, jak się dziś mówi, swoje środki głównie w grze giełdowej. Zrozumiałe: lokowały je w tym, co – jak się wydawało – przyniesie większe zyski, a nikt nie może zmusić żadnego przedsiębiorcy, by wykładał pieniądze na mniej intratne przedsięwzięcia.

Idiotyzm był powszechny – za panowania Greenspana Wielkiego w Systemie Rezerw Federalnych, czyli banku centralnym USA, zniesiono w Ameryce zainstalowany po Wielkim Kryzysie przedział między bankami „kredytowymi” i „inwestycyjnymi” („lokacyjnymi” po polsku).

Polityka 6.2009 (2691) z dnia 07.02.2009; Ogląd i pogląd; s. 31
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >