Archiwum Polityki

Chrzan

Sennik egipski do dziś jest w licznych szufladach, choć mało kto się do tego przyznaje. W mojej wsi są przynajmniej dwa. Wiadomo, że zepsute zęby oznaczają pieniądze, a ścięta brzoza to nieszczęście. Oprócz sennika wróży się do dziś z ręki, z kart, z lanego wosku, z fusów. Latem z podwójnego kłosa też i oczywiście z czterolistnej koniczynki, która jest szczęśliwym znakiem racjonalistów z PSL kierujących naszą gospodarką.

Na początku stycznia w „Gazecie Współczesnej” suwalska wróżka Marta Sapiegin popatrzyła nam prosto w oczy z dużego zdjęcia na pierwszej stronie i powiedziała, co nas czeka w 2009 r.: Oj, będzie się działo. To będzie dla miasta i wielu znanych osób bardzo ważny rok. Będzie brakowało pracy i wydarzy się sporo nieszczęść. Cudów spodziewać się nie należy, dodała, co – jak wiemy – powtórzył za nią prezes Kaczyński, rzucając hasło „Czyny – nie cuda”. A wróżka Marta wyliczała dalej, że nie powstaną w Suwałkach żadne fabryki ani markety, nieuniknione są wysokie podwyżki energii, czynszów, wody i żywności, wiele osób będzie się borykać ze spłatą kredytów w bankach. Można się też spodziewać groźnych wypadków na drogach, chuligańskich wybryków i leżących na trawnikach pijaków. Ktoś spyta, a co to trudnego przepowiedzieć takie rzeczy, ale ten ktoś widocznie nie wie, że takie pesymistyczne wieszczenie przyszłości jest w Suwałkach bardzo trudne. Dlaczego? A dlatego, że tuż obok, na tej samej stronie, zamieszczono materiał Tomasza Kubaszewskiego, że 2009 r. będzie dla Suwałk wyjątkowy. Wystartują trzy potężne inwestycje: aquapark za ponad 60 mln zł, zmodernizowana zostanie cała ulica Reja oraz ruszy budowa centrum handlowo-rozrywkowego, a także innych obiektów handlowych.

Polityka 6.2009 (2691) z dnia 07.02.2009; Tym; s. 93
Reklama