Archiwum Polityki

Weszły ciałem

Kandydatki widoczne na słynnym już „gołym” plakacie Partii Kobiet przebojem zdobywają sympatię elektoratu, potwierdzając w ten sposób opinię, że do rozebrania się każdy pretekst jest dobry. Treść plakatu jest wyrazista, a program rozebranych na nim pań wydaje się jasny. W wywiadach ich przywódczyni deklaruje, że kandydatki są zdeterminowane i czyste, co spotyka się ze zrozumiałą aprobatą potencjalnych wyborców. – To ważne w czasach, gdy życie polityczne stało się źródłem wielu groźnych chorób – mówi Wacław Misiek, specjalista od marketingu politycznego.

Oczywiście są i tacy, zwłaszcza na wsi i w mniejszych miastach, którzy nie wiedzą, o co paniom z plakatu chodzi. Inni zarzucają kandydatkom, że niby nie mają nic do ukrycia, a z drugiej strony zasłaniają się kawałkiem dykty, co dowodzi, że są tak samo zakłamane, jak kandydaci innych partii. Panie tłumaczą, że ich intencją nie było szokowanie nagością, tylko zwrócenie uwagi na określone punkty programu partii, ale zdaniem komentatorów, obecność dykty sprawia, że niektóre najistotniejsze punkty nie zostały pokazane wystarczająco ostro.

Część środowiska kobiecego z rezerwą podchodzi do deklarowanego przez rozebrane panie postulatu walki o polepszenie warunków życia kobiet. Panuje opinia, że plakat niewątpliwie polepszy warunki życia obecnych na nim siedmiu pań, być może zdobędą one miejsce w Sejmie, a nawet dobrą pracę. – Ale co z nami? – pyta anonimowa przedstawicielka kobiecego elektoratu z Podlasia, która, jak przyznaje, od dłuższego czasu rozbiera się w różnych sytuacjach, ale jak dotychczas żadnej kariery nie zrobiła.

Jednak większa część elektoratu jest z tej formy politycznej wypowiedzi zadowolona.

Polityka 39.2007 (2622) z dnia 29.09.2007; s. 4
Reklama