Archiwum Polityki

Widmo zony

15 lat temu z Gródka na Pomorzu Zachodnim odjechał ostatni oddział Armii Czerwonej. Miasto opieczętowano – czekało na polskich mieszkańców, ale ci nigdy nie przyszli. Gródek umarł, jednak nocą szepce ludzkim głosem, błyska światłami latarń, potępieńczo stuka młotkiem.

Sierżant Andriej Nieznany – nikt nie pamięta jego nazwiska – marzył o córce szefa kuchni. Korzystał z tego, że pod koniec lat 80. pierestrojka zdezorientowała radziecką kadrę. Rzadziej wzywano na szkolenia, ponieważ oficer polityczny nie był pewien, w jakim duchu szkolić. Znane były przypadki domokrąstwa żołnierzy, oferujących broń służbową polskim cywilom. Za jednostkę handlową dla nabojów przyjmowano wiadro nabojów.

Przez ściany pustego mieszkania po Andrieju w byłej zamkniętej zonie Gorodok wciąż płynie namalowany żaglowiec o imieniu Wiera.

Polityka 45.2007 (2628) z dnia 10.11.2007; Na własne oczy; s. 124
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >