Dotychczas miałeś uczucie, że twoje dziecko uważało cię za autorytet. Zwierzało się, słuchało, czasem miewało odmienne zdanie, ale prędzej czy później i tak „twoje” było na wierzchu. Teraz do szału doprowadza cię, że ono ciągle się stawia, kłóci się, nie zgadza, jest bezwzględne, sarkastyczne albo traktuje cię jak powietrze.
Pociesz się: psychologowie stawiają tezę, że tak zwany bunt adolescencyjny zapobiega powstawaniu późniejszych zaburzeń.
Twój syn czy córka w okresie dojrzewania szuka własnej tożsamości. Ponieważ szukając swojego sposobu percepcji świata opiera się na zdobytych dotychczas doświadczeniach, a te pochodzą przede wszystkim ze świata, gdzie rodzina odgrywała główną rolę, to siłą rzeczy wykorzysta te doświadczenia do budowy własnych sądów i poglądów. Tyle że on chce, żeby te sądy były odbierane jako jego własne. W gruncie rzeczy jeśli swojemu dziecku poświęcałeś wystarczająco dużo czasu i nauczyłeś je rozróżniania dobra od zła, to prędzej czy później twoje standardy staną się jego własnymi. Daj mu szukać siebie, negować, upierać się i słuchaj, słuchaj, słuchaj! Nawet jeśli zaczął ubierać się jak wariat, wypowiadać teorie, które jeżą włosy na głowie, albo przestał się myć. To właśnie teraz wasza relacja zmienia się z relacji zależności w partnerstwo.
Za kilka miesięcy, może za rok będziecie rozmawiać jak równy z równym.
Niektóre dzieci domagają się takiej relacji natychmiast, bo nie zdają sobie sprawy z faktu, że rodzic też potrzebuje odrobiny czasu, żeby zaakceptować nową sytuację i poniekąd się przestawić. Teraz staraj się nie tracić cierpliwości i „nie wychodź z siebie”. Mów raczej, że masz inne zdanie, ale podkreślaj, że pozwalasz młodemu człowiekowi na samodzielne podjęcie decyzji.