Archiwum Polityki

Dobry, tylko zły

Kto wykoleił chłopca, który potem wykolejał tramwaje?

W sądowej teczce pod hasłem Adam F. odnotowano: kradł w hipermarkecie, siusiał na klatce schodowej, rozmontował domofon oraz antenę satelitarną sąsiada, wysadzał korki. To meldunki policji regularnie przesyłane do sądu (zawsze po dwóch dniach od zajścia, co wynika z ustawy o nieletnich). Teczka rosła i rosła: wrzucił komuś na balkon zapaloną szmatę i zapalał papierki, które zrzucał z okna, żeby patrzeć, gdzie polecą. Rozbijał futryny młotkiem, biegał po mieszkaniu w nocy, żeby pobudzić sąsiadów, rozłożył na części pierwsze rower, który dostał w prezencie, rzucał transformatorem w młodszego brata. Spowodował odejście ojca, którego terroryzował. Wykoleił w Łodzi osiem tramwajów.

Matka szlochała w sposób zniekształcony elektronicznie w „TVN Uwaga”, że „nie każdy rodzi się z umiejętnością bycia rodzicem” (starsza córka też miała kuratora). Więc za Adama mówią teraz urzędnicy. Rozkłada swoje teczki kurator, dyrektor szkoły, policja. Bo Adam przebywa obecnie na bocznicy, czyli w domu wychowawczym w Ignacewie, i czeka na decyzję sądu, kto teraz ma go naprawić.

Kurator

Już w 2004 r. teczki na nieletniego tak urosły, że sąd zalecił nadzór kuratora. W tym celu Magdalena Tyzner, kurator zawodowy, spisała ośmiostronicowe sprawozdanie objęcia nadzoru: trzeba wkroczyć, zobowiązać rodziców do zachowań sprowadzających się do zaangażowania w życie dziecka, podwyższyć niską świadomość wychowawczą, motywować.

W opinii Magdaleny Tyzner problem w tym, że to rodzina bez patologii widocznych gołym okiem. Zwykle bywa prosto – alkohol, rodzice żyją dla picia, nie dla dzieci, można dzieci odizolować. Rodzice Adama – pracujący, syn – najedzony, wręcz z nadwagą, ubrany, leczony. Tylko zły. Ojciec, zanim odszedł, miał poważne problemy zdrowotne, wychudł potwornie, cień rosłego mężczyzny.

Polityka 10.2008 (2644) z dnia 08.03.2008; Kraj; s. 26
Reklama