Archiwum Polityki

O zdrowiu

W domu to było u nas przy okazji jakiejś kolacji imieninowej. Anegdoty, wspominki. Stryj opowiadał o zdarzeniu z czasów okupacji, a że barwnie opowiadał, niczym rejent Bolesta, właściciel psa Kusego, więc słuchaliśmy go chętnie. Było o tym, jak szli przez bagna, po pas w wodzie, karabiny nad głowami. Lato, południe. Bąki tylko żarły po karkach i nagle dowódca uciszył ich gestem. Stanęli. Gdzieś daleko słychać było wyraźnie, że zaszczekał… Tu stryj przerwał, bo ktoś niecierpliwy podniósł kieliszek i krzyknął: zdrowie solenizanta!

Polityka 48.2008 (2682) z dnia 29.11.2008; Tym; s. 105