Archiwum Polityki

Dym z podziemia

Spotkali się w piwnicy, gdzie za młodu drukowali ulotki. Stała tam nadal maglownica przerobiona na powielacz. Właściciel lokalu (dziś prezes ważnej firmy) wyjrzał przez zakratowane okienko. Wóz patrolowy wyposażony w baterię czujników zniknął za rogiem.

– Możemy zaczynać – rzekł do przyjaciela z lat walki o wolność i prawa człowieka.

Na palcach przeszedł do ukrytej za piramidą pudeł i skrzynek skrytki. Zanurzył rękę, pokazując po chwili to, co w niej ukrył: paczkę Marlboro light, chińską podróbkę.

Polityka 4.2008 (2638) z dnia 26.01.2008; Groński; s. 112
Reklama