Archiwum Polityki

Nieoczekiwana zmiana miejsc

Głośny przed laty proces warszawskiego historyka sztuki Jacka Bochińskiego, oskarżonego o napad na handlarzy kożuchów, ma nieoczekiwaną puentę.

Elżbieta i Tadeusz K., którzy oskarżyli Bochińskiego o to, że 28 grudnia 2000 r. w przebraniu policjanta napadł ich z bronią w ręku i ukradł 95 tys. zł, sami zostali oskarżeni o składanie fałszywych zeznań. Wówczas jedynym dowodem w sprawie były zeznania małżonków K., którzy, jak się dziś okazuje, kłamali.

Polityka 25.2008 (2659) z dnia 21.06.2008; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 7