Archiwum Polityki

Boliwia pęka

JR/Polityka

Kraj znalazł się na krawędzi wojny domowej. W maju, w wyniku referendum, autonomię ogłosiła najbogatsza prowincja Santa Cruz – bo nie chciała dopłacać do pozostałych. Na początku czerwca dwie kolejne – Beni i Pando. Tu zadziałała obietnica gubernatorów dotycząca podziału ziemi wśród drobnych farmerów. Jeśli, co wielce prawdopodobne, 22 czerwca wybierze autonomię kolejna prowincja, Tarija, będzie to cios szczególnie bolesny, bo to tu są złoża ropy i gazu. Cierpliwość władz może się wyczerpać. Prezydent Evo Morales uznaje refenda za nielegalne, tego nie ma w konstytucji – tłumaczy. Zbuntowani gubernatorzy wzywają prezydenta, żeby przejrzał na oczy, czyli uznał fakty dokonane. Z kolei Morales komentuje, że głównie chodzi o to, że rebelianci nie chcą, aby rządził nimi Indianin. W sierpniu całą Boliwię czeka referendum rozpisane przez samego prezydenta i dotyczące oceny jego dwuletnich reform. Może się jednak okazać, że już nie bardzo będzie komu głosować.

Polityka 25.2008 (2659) z dnia 21.06.2008; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 11
Reklama