Archiwum Polityki

Borze chroń

Wygląda na to, że mimo usilnie realizowanej przez ekipę Donalda Tuska polityki miłości w kraju narasta atmosfera strachu i niepewności. O swoje bezpieczeństwo obawia się m.in. były premier Jarosław Kaczyński, który w związku z tym zwrócił się do szefa MSWiA Grzegorza Schetyny z prośbą o przedłużenie ochrony BOR. Jak wynika z medialnych doniesień, Grzegorz Schetyna prośbę rozpatrzył pozytywnie.

Trwają spekulacje, czego boi się prezes Kaczyński? Jedna z hipotez sugeruje, że boi się on tego, że jako Jarosław Kaczyński jest za bardzo podobny do swojego brata – prezydenta Lecha Kaczyńskiego (w związku z czym polityczny szaleniec, który chciałby wyładować swoją agresję na głowie państwa, przez pomyłkę może ją wyładować na nim). Z kolei według innej bardzo prawdopodobnej hipotezy Jarosław Kaczyński boi się tego, że jest za bardzo podobny do samego siebie (co zresztą potwierdzają wszyscy, którzy go znają).

To łudzące podobieństwo do siebie bardzo utrudnia mu działalność. Jak wiadomo, zaraz po przegranych wyborach usiłował on trochę się od siebie różnić, ale okazało się, że wszyscy od razu i tak rozpoznali go po głosie, wyrazie twarzy i charakterystycznej frazie. Kiedy zorientował się, że wciąż jest tylko sobą, trochę się siebie przestraszył (innych, nawiasem mówiąc, też). Zdaniem ludzi z jego otoczenia, poprosił o ochronę BOR, bo jest świadom tego, że może być dla siebie i swojej partii sporym zagrożeniem.

Jeśli potwierdziłaby się hipoteza nr 1, rodzi się logiczne pytanie, czy Lech Kaczyński nie boi się przypadkiem, że jest podobny do Jarosława Kaczyńskiego, a jeśli tak – jakie środki bezpieczeństwa zostały w tej sprawie podjęte? Zdaniem specjalistów, najlepszą metodą ochrony byłoby niezwłoczne, zdecydowane odróżnienie się Lecha od brata bliźniaka – tak, aby ewentualny niedowidzący napastnik nie pomylił go z Jarosławem.

Polityka 25.2008 (2659) z dnia 21.06.2008; Fusy plusy i minusy; s. 114
Reklama