Archiwum Polityki

Orła sieć

Czy w Jemenie musi być polska ambasada? Nie, na to pytanie nie odpowiem – dyrektor generalny Ministerstwa Spraw Zagranicznych Michał Radlicki, od dziesięciu lat w służbie, rozkłada szeroko ręce – urząd państwowy musi być całkowicie apolityczny. A kwestia istnienia tej czy innej ambasady nie jest sprawą urzędników. Możemy się za to zastanowić, do czego służy dziś polska dyplomacja. Jaką prowadzi „akcję zagraniczną”?

Porwanie polskiego ambasadora w Jemenie sprowokowało – na krótko – dyskusję o sensie utrzymywania naszych placówek dyplomatycznych w miejscach tak odległych i zagadkowych. Szybko okazało się, że sprawa zahacza o tajemnicę państwową i dyskusję zakończono. Biedni konsumenci polskiej polityki zagranicznej mogli tylko pospekulować, jakie to żywotne interesy narodowe możemy mieć w Jemenie. Wczesną jesienią ubiegłego roku media podały, że Polska sprzedała temu najbiedniejszemu państwu na Półwyspie Arabskim 50 czołgów T-55, z których ponoć co najmniej 20 trafiło do Sudanu.

Polityka 13.2000 (2238) z dnia 25.03.2000; Świat; s. 35
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >