Archiwum Polityki

Wyspy Robinsona

Literacka giełda, na której przyznaje się rangi i zasługi, zapewne nieprędko przypomni sobie o dorobku Kazimierza Brandysa. Jego najlepsze utwory – „Wariacje pocztowe” czy opowiadania ze zbioru „Romantyczność” są dziś niedoceniane. Zapewne wszyscy się godzą, że był Brandys wybitną postacią polskiej inteligencji, ale samo pojęcie „inteligencji” jako grupy, na której ciąży szczególna odpowiedzialność, wydaje się lekko przebrzmiałe.

Wiosną 1995 r. Zbigniew Jarosiński napisał o Kazimierzu Brandysie szkic do serii krytycznej „Sporne postaci polskiej literatury współczesnej”. Początek brzmi nieomal jak epitafium: „Twórczość Kazimierza Brandysa nie była tematem sporów, dyskusji krytycznych, prasowych polemik; pisarz nie miał zaprzysięgłych wielbicieli i uprzedzonych wrogów. Nie pozostawi po sobie legendy, nikt nie będzie się dobijał o jego wydanie zbiorowe. Wszystko, co pisał, tchnęło od początku szczególną sumiennością artystyczną i myślową, która budziła szacunek, ale też często wydawała się zbyt gładka”.

Polityka 13.2000 (2238) z dnia 25.03.2000; Kultura; s. 61
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >