Archiwum Polityki

Meblem, węglem i paletą

Niech polskie znaczy doskonałe – namawiał Gierek, usiłując eksportem doskonałych wyrobów zrównoważyć zadłużenie kraju. Niestety, nasi wierzyciele mieli doskonalsze i naszych nie chcieli. Ćwierć wieku później historia się powtarza: niech polskie przedsiębiorstwa będą bardziej konkurencyjne – wzywa rząd, zatrwożony narastającą nierównowagą w handlu. Czy i finał będzie podobny?

Nasz sztandarowy towar eksportowy to paleta: kilka desek, kilka gwoździ, kwadrans nisko kwalifikowanej pracy byle cieśli. Oczywiście eksportujemy i samochody, i lekarstwa, i filmy, i nawet skomplikowane programy komputerowe, ale cień palety przeważa: symbolizuje wyrób nisko przetworzony, czyli mówiąc uczenie o niskiej wartości dodanej, a mówiąc po prostu – taki, na którym zarobek jest niewielki. Importujemy zaś to, czego sami nie posiadamy albo nie umiemy zrobić po porównywalnych kosztach.

Polityka 13.2000 (2238) z dnia 25.03.2000; Gospodarka; s. 82
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >