Archiwum Polityki

Złoto pustyni

[dla koneserów]

Aktualna wersja – bo tycząca wojny z Irakiem w roku 1991 – hollywoodzkiego filmu typu „cyniczni wojacy korzystają z historycznej okazji, by zdobyć łup prywatny, ale w finale budzi się w nich serce obywatelskie”. Tym razem jest ich czworo, wpadł im w ręce plan z oznaczeniem miejsca, w którym Saddam Husajn ukrył złoto zrabowane w Kuwejcie, i ruszają je odnaleźć, co im się oczywiście udaje, ale dopiero po półtorej godzinie strzelaniny, tortur zadawanych jednemu z nich przez siepaczy Saddama (ale udało się go uwolnić), przeszkód stawianych przez oficjalną żandarmerię armii USA (bo działają nielegalnie już po zawarciu zawieszenia broni) oraz przygód z wolnościowymi rebeliantami miejscowymi opierającymi się Husajnowi: od tych ostatnich usiłują się odseparować, bo niby co ich to obchodzi, niemniej na końcu odstępują zdobyty skarb, by uratować tych zagrożonych patriotów powstańców.

Polityka 25.2000 (2250) z dnia 17.06.2000; Kultura; s. 51