Deputowany i były minister obrony Sat Tokpakbajew wpadł na pomysł, aby z okazji 68 rocznicy urodzin prezydenta i dziesięciolecia nowej stolicy Kazachstanu Astany zmienić jej nazwę na Nursułtan, tak jak ma na imię przywódca. Ledwie się zwierzył kolegom parlamentarzystom, przywołując przykłady Petersburga i Waszyngtonu, a już 90 proc. rąk podniosło się w górę. Tylu akurat deputowanych było na sali, a tę jednomyślność ugruntował fakt, że wszyscy należą do jednej partii – prezydenckiej. Plany pokrzyżował sam Nursułtan Nazarbajew, oświadczając, że decyzję niech podejmą raczej przyszłe pokolenia. Dla Tokpakbajewa nastały trudne czasy, bo chciał dobrze, a być może uraził szefa. A Astanie, która wcześniej nazywała się Akmolińskiem i Celinogradem, i tak byłoby wszystko jedno.