Archiwum Polityki

Beach Boy solo po latach

●●●●○○ i 1/2

Dennis Wilson, Pacific Ocean Blue, Sony Legacy 2008

Była kiedyś taka kalifornijska grupa The Beach Boys, w której składzie było trzech braci Wilsonów. Brian Wilson był muzycznym geniuszem i artystycznym leaderem zespołu. Carl Wilson swoim anielskim głosem nadawał nagraniom grupy szczególny charakter, a reszta dopełniała dzieła wspaniałą harmonią wokalną. Trzeci z braci, Dennis, grał na perkusji i nie był ani geniuszem, ani aniołem w żadnym znaczeniu tego słowa. Tak więc gdy tenże Dennis wydał w 1977 r. swoją solową płytę „Pacific Ocean Blue”, mało kto, poza paroma krytykami, zwrócił na nią uwagę. Mimo rynkowej klapy, marnotrawny brat nie zrezygnował z własnych planów i rozpoczął pracę nad następnym albumem, „Bambu”. Niestety, przerwała ją tragiczna śmierć artysty w 1983 r. Teraz, po wielu latach, seria „Legacy” proponuje melomanom komplet nagrań Dennisa – „Pacific Ocean Blue” i to, co pozostało z „Bambu”.

I nagle okazuje się, że twórczość tego na pozór najmniej utalentowanego z braci wytrzymała bez trudu próbę czasu. Nie ma tu beachboysowej słodyczy i niebiańskich harmonii, za to dużo mądrych, jak na muzykę rozrywkową, poprockowych piosenek, doskonale wykonanych. Nie trzeba być zgrzybiałym fanem muzyki sprzed 30, 40 lat, by to wydawnictwo docenić. Wystarczy trochę wrażliwości.

Polityka 31.2008 (2665) z dnia 02.08.2008; Kultura; s. 51
Reklama