Archiwum Polityki

Siódmi aniołowie

Andrzej Górecki jest szczęściarzem. Po wyjściu z więzienia trafił do jednej z niewielu fundacji pomagających w Polsce byłym kryminalistom. I pojechał resocjalizować się do Afryki.

Ma 38 lat. Zmiażdżony nos, ciemne oczy. Andrzej Górecki był w Afryce przez dwa miesiące. Wspólnie z innym byłym więźniem Wojciechem Smoszną pomagali przy remoncie szkoły podstawowej i posterunku policji w 7-tysięcznej wiosce Sega w Kenii, 30 km od granicy z Ugandą.

Kiedyś Andrzej specjalizował się w dziesionach. To taki napad z nożem lub bejsbolem. – Najpierw typowałem. Ładna marynarka, krawat, aktówka. Śledziłem i atakowałem gdzieś w ciemnej bramie.

Polityka 51.2008 (2685) z dnia 20.12.2008; Ludzie; s. 50