Cały rosyjski system polityczny opiera się – zgodnie zresztą z wielowiekową rosyjską tradycją – na władzy jednego człowieka, gospodarza Kremla. To on stoi na samym szczycie piramidy władzy i jest głównym jej dysponentem. On dzieli łaski i profity, bacznie pilnując, aby żaden z otaczających go klanów, żadna z kremlowskich i okołokremlowskich grup interesu nie urosła nadmiernie w siłę. Prezydent pełni w tym systemie rolę nadrzędnego arbitra, stabilizującego cały układ. Jeśli więc tylko pojawia się ryzyko zmiany na tym kluczowym dla systemu stanowisku, automatycznie rodzi się strach przed nowym podziałem sfer wpływu, własności itp.
Na pytanie, kto po Putinie, najprościej byłoby odpowiedzieć: tylko Putin. Oznaką legitymizacji jego władzy po wyborach parlamentarnych z 2 grudnia 2007 r. jest zdominowanie Dumy Państwowej przez Jedną Rosję, putinowską partię, z list której Putin postanowił osobiście startować. W marcu 2008 r. stawką będzie urząd prezydenta; było jasne, że dostanie go ktoś, kto spełnia dwa podstawowe warunki: będzie na tyle lojalny, że umożliwi Putinowi szybki powrót na tron kremlowski, oraz zagwarantuje, że ukształtowany za rządów obecnego prezydenta układ interesów i wpływów nie ulegnie zmianie.
Lista kandydatów nie była długa. Putin wybrał z niej Dmitrija Miedwiediewa. Warto przyjrzeć się pozostałym, bo każdy z nich pozostanie w centrum putinowskiej Rosji.
Dmitrij Miedwiediew
Wezyr
Dmitrij Anatoljewicz Miedwiediew jest nazywany Kremlowskim Wezyrem. Od 2006 r., odkąd został wytypowany na jednego z następców Putina, zawsze występował w parze z Siergiejem Iwanowem (o którym dalej). Gospodarz Kremla uważnie się im przyglądał, bacznie pilnując, aby utrzymać pewien stan równowagi.