Zanim Craig Venter mógł zsekwencjonować swój własny genom i we wrześniu 2007 r. udostępnić go wszystkim zainteresowanym (patrz ramka), musiał przebyć długą drogę. Ważnym punktem była uroczysta ceremonia w Sali Wschodniej Białego Domu w połowie 2000 r. Prezydent Bill Clinton zaanonsował wtedy jedno z najbardziej przełomowych wydarzeń w historii nauki – odczytanie sekwencji nukleotydów tworzących ludzki genom – a po jego prawej ręce stał Francis Collins, kierownik międzynarodowego konsorcjum o nazwie International Human Genome Project, zaś po lewej Craig Venter, prezydent firmy Celera Genomics. Clinton oświadczył nieco pompatycznie: „Dziś poznajemy język, w jakim Bóg stworzył życie”.
Było to symboliczne wydarzenie, a jego uczestnicy trwale zapisali się w kronice ludzkości. Wszyscy oni, nie wyłączając Collinsa, reprezentowali potężne organizacje finansowane z publicznych środków, tylko za Venterem nie stała żadna instytucja: był naukowym Dawidem, który porwał się na Goliata i zmusił go do rozejmu. Jak udało mu się tego dokonać?
By zrozumieć, co znaczy craig venter we współczesnej genomice,
cofnąć się trzeba do narodzin pomysłu odczytania całego ludzkiego genomu. Genom to kompletny zestaw genetycznej informacji potrzebnej do stworzenia żywego organizmu, w formie łańcuchów makrocząsteczek DNA (w sumie ok. 3 mld segmentów) znajdujących się w 23 parach struktur zwanych chromosomami. Jednostką dziedziczenia jest gen: pojedyncza cząsteczka DNA zawierająca od kilkuset do kilku tysięcy segmentów (czterech nukleotydów – A, C, T i G). Stanowią one jak gdyby litery, których sekwencja (zdanie) jest właśnie genetyczną informacją, pozwalającą skonstruować cząsteczkę białka, będącą bądź budulcem, bądź kontrolerem rozwoju i życia organizmu.