W VIII i IX w. Arabowie podbili ogromne terytorium: od Hiszpanii po dolinę Indusu. Imperium to liczyło ponad 30 mln mieszkańców. Stanowiło jedną szóstą ludności ówczesnego świata. Z niewielkimi wyjątkami – jak Sycylia czy Półwysep Iberyjski – obszary te pozostały w rękach muzułmanów do dziś. Zdobywcy nie planowali masowych konwersji. Status prawny, jaki przyznali niemuzułmańskim mieszkańcom swego gigantycznego państwa – Żydom zamieszkującym przede wszystkim w Iraku i Iranie oraz chrześcijanom wszelkich obrządków – był korzystniejszy niż ten, jakim cieszyli się oni pod panowaniem perskim, bizantyjskim czy wizygockim.
Żydzi z Arabami
Burzliwe i zmienne stosunki między Żydami i Arabami za życia Mahometa w pierwszych stuleciach arabskich podbojów przybrały formę stabilniejszą. W zamian za podporządkowanie się – z czym związany był szereg obowiązków: opłacanie trybutu, nieudzielanie pomocy wrogom „prawdziwej wiary”, wsparcie w działaniach wojskowych – uzyskali gwarancję bezpieczeństwa, swobody religijne i gospodarcze oraz autonomię swych gmin. Jerozolima, do której od czasów powstania Bar Kochby (132–135) Żydzi nie mieli prawa wstępu, stanęła dla nich otworem. Przyjmowali więc zdobywców z ulgą.
Przeciwni wszelkiemu pogaństwu muzułmanie uważali ludy Księgi – wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa – za duchowych spadkobierców Abrahama, braci w monoteizmie. Między religiami Mahometa i Mojżesza istniały istotne podobieństwa. Ich wyznawcy porozumiewali się z Bogiem bez pośrednictwa kleru, a za warunek religijnego przywództwa i główne kryterium przynależności do elity duchowej uznawali wiedzę religijną doktorów Prawa, ulamów czy rabinów. Obie wreszcie przyznawały kluczowe miejsce Prawu. W przypadku muzułmanów był i jest to szariat, w przypadku Żydów halacha.