Jest 29 marca 1516 r. Senat Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Wenecji ogłasza dekret, wedle którego miejscowi Żydzi „powinni wszyscy razem mieszkać w kwartale domów, jaki jest w Getcie w pobliżu San Gerolamo; i żeby w nocy nie chodzili dookoła, od strony Starego Getta, gdzie jest mały mosteczek, oraz z przeciwległej strony zbudowane będą dwie bramy”. (Chodziło o wyspę Ghetto Nuovo, czyli Nową Hutę; Stare Getto, to Ghetto Vecchio, czyli Stara Huta. Stąd nazwa getto – od huty). Te mają być pilnowane i zamykane na noc przez czterech chrześcijańskich strażników, a kanały otaczające dzielnicę żydowską nieustannie patrolowane przez dwie łodzie. Powstała w ten sposób dzielnica zamknięta istnieje w Wenecji przez ponad 300 lat.
Oczywiście weneckie getto to nie więzienie (albo, by być precyzyjnym, więzienie o łagodnym rygorze). Może tam choćby rozwijać się kultura i ruchy mesjanistyczne. Mogą, na przykład, żyć i działać wybitne osobowości w rodzaju współtwórców mitu samej Wenecji: Izaak Abrawanel, Dawid de Pomis, Simon Luzzato, piękna poetka Sara Coppio Sullam czy wreszcie Giulio Morosini (Samuel Nahmias), konwertyta i autor wydanego w 1683 r. dzieła o życiu i obyczajach ówczesnych Żydów.
Lecz choć miejsce getta w państwie weneckim i jego stosunki z władzami były szczególne, to w historii tamtejszych Żydów powtarzają się też wątki uniwersalne. Ot choćby obowiązek noszenia żółtych czapek (jako pierwsi specjalne oznaczenia dla Żydów – w postaci gwiazdy – wprowadzili wszelako muzułmanie, tyle że w ramach idei wspólnej księgi, czyli Biblii, Żydzi i chrześcijanie byli w krajach islamskich traktowani lepiej niż wyznawcy innych religii).