Archiwum Polityki

Nie z żelaza

Kamili Skolimowskiej raczej nie zabił sport, ale splot nieszczęśliwych okoliczności.

Po śmierci Kamili Skolimowskiej słychać mantrę: takie tragedie będą się zdarzać coraz częściej, bo sport zaprzedał duszę pieniądzu. Szczytne ideały odrzucono w kąt, większością dyscyplin rządzą dziś sponsorzy i telewizje. Kto chce się liczyć, niech wchodzi do kieratu. I niech zmierzy się z dylematem: poprzestać na dozwolonych odżywkach czy skusić się na specyfiki, które w wielkiej sportowej aptece sprzedawane są spod lady?

Bo ludzie wiedzą swoje. I piszą na forach internetowych: Kamilę zabił koks.

Polityka 9.2009 (2694) z dnia 28.02.2009; Ludzie i obyczaje; s. 84
Reklama