Archiwum Polityki

Krótkofalówki do likwidacji

Ministerstwo Środowiska zamierza zlikwidować ruch krótkofalarski w Polsce – alarmują krótkofalowcy. Protesty w tej sprawie napływają do Polski z całego świata.

– Jeśli wejdzie w życie nowe rozporządzenie ministra, w ciągu dwóch, trzech lat znikną radioamatorzy, bo nikogo nie będzie stać na tak drogie hobby – mówi prezes Polskiego Związku Krótkofalowców Piotr Skrzypczak.

Rozporządzenie przewiduje zrównanie praw wszystkich prowadzących działalność w eterze. W związku z tym radioamator z nadajnikiem na strychu będzie traktowany tak samo jak komercyjny nadawca radiowy. Ministerstwo proponuje, by każdy radioamator przy zgłoszeniu swojej instalacji nadawczej dołączył do niej tzw. operat środowiskowy, jak amatorska radiostacja wpływa na środowisko oraz badanie promieniowania anten. Zdaniem prezesa Skrzypczaka oznaczałoby to koszty rzędu 10 tys. zł.

– To sumy zaporowe dla nastolatków, którzy za tysiąc złotych kupują swoje pierwsze nadajniki – mówi Skrzypczak, który podkreśla, że dwa lata temu udało się przekonać ministerstwo do wyłączenia służby radioamatorskiej spod działania restrykcyjnej ustawy. Krótkofalarstwo, nieco archaiczne w epoce łatwej i taniej łączności, ma ponadstuletnią tradycję. W Polsce tym kiedyś bardzo popularnym hobby zajmuje się wciąż 10 tys. osób, które za pomocą amatorskich radiostacji nawiązują łączność i codzienne kontakty z kolegami krótkofalarzami z bliska i daleka.

Magda Sikorska z Ministerstwa Środowiska mówi, że te obawy radioamatorów są bezpodstawne i utrzymuje, że ustawa o ochronie środowiska zostawia pewną furtkę dla radioamatorów. Jej zdaniem protest radioamatorów może jeszcze wpłynąć na zmianę rozporządzenia, które jeszcze nie weszło w życie.

Polityka 16.2009 (2701) z dnia 18.04.2009; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 9
Reklama