Archiwum Polityki

Zapasy z jednorękimi

Polska stała się rajem dla właścicieli automatów do uprawiania hazardu. Wszystko przez złe, uchwalone pod wpływem lobbystów, prawo.
[rys.] JR/Polityka

W całym kraju, przy wejściach do przydrożnych barów, restauracji, dworców, stacji benzynowych, a nawet osiedlowych bazarów i wiejskich sklepików, można spotkać neony z napisem hot spot (z ang. gorący punkt), zwykle oznaczające miejsce z dostępem do bezprzewodowego Internetu. Internetu tam jednak nie ma. Stoją za to maszyny losujące, tzw. jednoręcy bandyci. Hot spot to miejsca uprawiania tzw. lekkiego hazardu, gdzie wygrana nie powinna przekroczyć równowartości 15 euro.

Polityka 27.2009 (2712) z dnia 04.07.2009; Rynek; s. 43