Archiwum Polityki

Mars wita was

Red Faction: Guerilla, wydawca: CD Projekt; Platforma: PC, PS3, Xbox 360

Każdy ma potrzebę czasem coś rozwalić. I „Red Faction: Guerilla” daje taką możliwość. Ta dynamiczna gra akcji przenosi nas w przyszłość, gdy ludzkość zmieniła Marsa w gigantyczną kolonię górniczą. Wcielamy się w rolę eksperta od materiałów wybuchowych, który przyjeżdża na Czerwoną Planetę do dobrze płatnej, choć niebezpiecznej pracy. Swe plany musi jednak zmienić, bo już w pierwszych minutach zostaje wciągnięty do ruchu oporu, który prowadzi walkę przeciw rządzącym Marsem korporacjom.

Zabawa w partyzantkę daje sporo frajdy. Na powierzchni planety rozmieszczono dziesiątki silnie strzeżonych, wrogich instalacji, które musimy przeniknąć i zniszczyć. Po kilku godzinach zabawy z detonatorem na oko potrafimy stwierdzić, które ściany kilkunastopiętrowej konstrukcji trzeba wysadzić, aby całość zawaliła się z hukiem. Po zniszczeniu obiektów zostają metalowe elementy i cenne surowce, które pełnią rolę pieniądza. Każda zakończona sukcesem misja zwiększa wpływy partyzantki na Marsie. Ale twórcy gry nie zbudowali jednej ścieżki fabularnej, którą należy podążać, stąd blisko „RF: Guerilla” do takich klasyków jak „GTAIV”. Tyle że zamiast scenerii miejskiej mamy science fiction, a zamiast bandyty jesteśmy hmm... złomiarzem? Niestety, mam wrażenie, że z wielkiego potencjału gry wyciśnięto zaledwie połowę możliwości. Misje dość szybko zaczynają być powtarzalne, a dobrze rokujący pomysł na fabułę okazuje się prostolinijny niczym facjata naszego bohatera-górnika.

Piotr Stasiak

Polityka 30.2009 (2715) z dnia 25.07.2009; Kultura; s. 41
Reklama