Archiwum Polityki

Żeglujże, budujże

Anno 1404, Wydawca: UbiSoft, platforma: PC

Trudno o piękniejszą strategię ekonomiczną niż „Anno 1404”. Imperium, które przyjdzie nam zbudować na ekranie, zachwyca bogactwem szczegółów i tętni życiem. Po uliczkach uroczych miasteczek spacerują mieszkańcy, na polach porykuje bydło, skrzypią warsztaty rzemieślników, a łany zbóż falują na delikatnym wietrze (niestety, aby to wszystko zobaczyć, trzeba mieć naprawdę dobry komputer).

Przy głębszym poznaniu okazuje się jednak, że to gra nie tylko piękna, ale i inteligentna. Fani klasyków – „Cywilizacji” i „Settlersów” – poczują się jak w domu, bo jej twórcy postawili na zgrany już do bólu schemat: zbuduj i rozwiń miasto, zbierz armię, podbij sąsiednie krainy. Ale prostota i lekkość, z jaką gracz wchodzi w skomplikowane przecież zarządzanie państwem, wzbudza szacunek dla autorów. Tryb kampanii podsuwa nam wciąż nowe zadania do wykonania i miejsca do odkrycia, więc nawet po wielu godzinach nie będziemy się nudzić.

Elementy strategii, ekonomii i taktyki są tu dobrze wyważone, a zasada „dziel i rządź” konsekwentnie wprowadzona w życie. Bez solidnych podstaw ekonomii, bez rozwoju infrastruktury i handlu, z pustym skarbcem, wreszcie bez szczęśliwych poddanych nie da się zbudować silnej armii i pokonać sąsiednich władców. Jedyne, co może razić, to swoboda, z jaką potraktowano w grze tzw. prawdę historyczną. Renesansowe realia wykorzystano bardziej jako elementy scenografii, więc „Anno 1404” jako uzupełnienie szkolnej wiedzy o XV w. stanowczo służyć nie powinna. P.St.

Polityka 33.2009 (2718) z dnia 15.08.2009; Kultura; s. 36
Reklama