Archiwum Polityki

Chińczycy szukają skarbu

Chiny ogarnął szał internetowych zakupów. Każdy, kto ma coś do sprzedania, otwiera sklep na portalu Taobao (co po chińsku oznacza „w poszukiwaniu skarbu”). Jest to największy chiński serwis aukcji internetowych. Coś na kształt amerykańskiego eBaya, który również niczego nie sprzedaje bezpośrednio, tylko łączy sprzedających i kupujących. Przygoda Chińczyków z Taobao rozpoczęła się w 2003 r. I choć początki były trudne, bo sześć lat temu 90 proc. chińskiego handlu w sieci kontrolowała firma EachNet, chiński partner eBaya, dziś z portalu korzysta 120 mln użytkowników.

Polityka 38.2009 (2723) z dnia 19.09.2009; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 10